niedziela, 12 czerwca 2011

Wybrane pytania dziennikarzy do Lee Noble

Czemu Pan zaczął współpracę z Arrinera Automotive ?
Bo spodobał mi się pomysł. Zobaczyłem prawdziwych miłośników motoryzacji, którzy podobnie jak ja podchodzą do koncepcji konstruowania samochodów z segmentu 'supercars' i sądzę, że takie połączenie daje olbrzymią szansę na sukces.

Z Polakami ?
To nie ma znaczenia. Liczy się zaangażowanie i determinacja w osiągnięciu celu. Poza tym dobrze mi się z nimi współpracuje.

Jaki udział będzie Pan miał w tym projekcie ?
Zajmę się opracowaniem i produkcją jeżdżącej ramy (rolling chassis) oraz wszystkimi aspektami technicznymi. Z z Polski będzie pochodziło wnętrze i nadwozie wykonane z włókna węglowego.

Ile ma Pan akcji w Arrinera Automotive ? Za ile Pan je nabył ?
5%. Cena objęta jest umową o poufności.

Czy to, że samochód będzie pochodził częściowo z Polski nie zaszkodzi jego postrzeganiu na świecie ?
Nie widzę w tym żadnego problemu. Tym bardziej, że wygląd samochodu jest rewelacyjny, a auto będzie firmowane przeze mnie wraz z dopiskiem na nadwoziu „by Lee Noble”.

Czy spotkał Pan zespół pracowników AA ?
Tak. To bardzo profesjonalny zespół z doświadczeniem.

Czy wg. Pana Arrinera będzie lepsza niż Lamborghini lub Ferrari ?
To tylko mogą wykazać niezależne testy prowadzone przez dziennikarzy. Proszę jednak pamiętać że parametrów, które decydują o tym że jakieś auto jest lepsze, znaleźć można nieskończenie wiele i w zależności od ich doboru możemy sformułować dowolną opinię. To tak jak z kabrioletem – brak dachu dla jednego będzie oznaczał wadę – zaś dla innej osoby będzie dodatkowym atutem – oczywiście celowo upraszczam te kwestie – by pokazać że ostateczna ocena jest dla każdej osoby - w tym klienta końcowego - bardzo indywidualna.

Co Pan sądzi o sylwetce Arrinery, czy nie jest zbyt podobna do Lamborghini Reventona ?
Proszę zobaczyć na żywo jedno i drugie auto, to będzie Pan mógł sam ocenić poziom podobieństwa. Proszę pamiętać, że auto zawsze inaczej wygląda na zdjęciach, a inaczej na żywo. Najlepiej by było postawić oba samochody obok siebie i dopiero oceniać. Jak dla mnie różnice występujące między tymi samochodami są bardzo znaczące.

Czy Pan wie jak długo oni robili ten samochód ? Ponad 3 lata.
Nie dziwi mnie to – powiem więcej: jak na ludzi, którzy nie mają doświadczenia w tym segmencie aut, jest to bardzo dobry wynik – świadczący o dużych zdolnościach osób odpowiedzialnych za projekt w przełamywaniu barier i rozwiązywaniu problemów, jakie pojawiają się w procesie powstawania supersamochodów. Moje zaangażowanie się w projekt Arrinera poprzedzone było analizami i wieloma godzinami rozmów z osobami odpowiedzialnymi za projekt. Muszę podkreślić, że opóźnienia czy też precyzyjniej – czas w jakim powstawał supersamochód - nie jest czymś wyjątkowym w tej branży.

Czy nie obawia się Pan że ucierpi Pana reputacja na współpracy z Arrinera?
Znam doskonale sytuację w firmie – oraz projekt. Absolutnie nie obawiam się żadnych problemów wizerunkowych. Marka Arrinera istnieje przecież dopiero od miesiąca. Nie ma jeszcze żadnej renomy. Tym bardziej, że na razie istnieje tylko prototyp. Ale wspólnie będziemy nad pracować nad tym, aby w wersji końcowej oferowanej klientom był to bardzo dobry supersamochód.

Jak Pan widzi przyszłość Arrinery i ile uda się sprzedać aut ?
Bazując na moich doświadczeniach i to, że będę uczestniczył w realizacji wersji produkcyjnej mamy wielką szansę by odnieść sukces. Jestem spokojny jeśli chodzi o przyszłość Arrinery.